Sama nie wiedziała, co ją skusiło do tej podróży. Że zostawiła swój przytulny dom, dziecko i przyjaciół w imię przygody. Ah, przygoda! Nie wiedziała nawet, co się stanie gdy dojedzie na miejsce. Może pojawią się jakieś znaki na niebie? ''Oh, przybyłeś, witaj, czekaliśmy, możesz wracać''. Najwyraźniej, nie ona jedna nie wiedziała, dlaczego właściwie czuła że musi się tam dostać. Nie rozmawiała o tym z Matheo i Catherine. Właściwie, odkąd wyruszyli, prawie wcale nie rozmawiali. Siedemnastolatek najwyraźniej nie miał ochoty na rozmowę, co można było powiedzieć także o jego siostrze, więc Ariana nie chciała im uprzykrzać życia swoją osobą. Po prostu, trzymając ręce na kierownicy i wpatrywała się tępo w drogę. Czy ona nigdy się nie skończy? Dookoła są same drzewa, od czego można dostać apopleksji.
Najwyraźniej samochód także to zauważył, i dlatego stracił chęci do dalszej jazdy.
-Ariana, dlaczego stoimy?-zaptyał Matheo, zdejmując słuchawki z uszu.
-Z tego co zauważyłam, nie mamy paliwa-mruknęła nieco zdenerwowana, karcąc się za to, że nie zatankowała samochodu na minionej stacji benzynowej.
Wymieniła spojrzenia z Catherine, która schowała koc którym była owinięta, i wyszła z auta.
-Co ty robisz?-spytał Matheo bardziej przytomniejszy niż przed chwilą.
-A co, może masz zamiar tu siedzieć bezczynnie?-rzuciła blondynka otwierając bagażnik.
Arianę trochę zdziwiło zachowanie Catherine. Nastolatka najwyraźniej czuła się bezpiecznie idąc nocą przez las, gdy nawet nie wiedziała gdzie jest. Jednak nie chciała wszczynać kłótni, więc powiedziała tylko;
-Słuchajcie, tylko bez zbędnego entuzjazmu.
-W sumie, wioska już nie daleko. Powinna być gdzieś za tymi górami-rzekł Matheo, co było chyba jego najdłuższą do tej pory wypowiedzią.-Faktycznie-mruknęła-Dojdziemy do stacji benzynowej, przyniesiemy paliwo i wrócimy po samochód.-Ale po co?!-wrzasnął siedemnastolatek. Ariana i Catherine wymieniły zażenowane i zdziwione spojrzenia.-Żeby móc jechać dalej-odpowiedziała spokojnie Ariana.Przez chwilę panowała cisza, gdy zabierali najpotrzebniejsze rzeczy na drogę. Ariana sama już nie wiedziała czy to cisza niezręczna, czy po prostu zwyczajna, normalna cisza. Mimo wszystko, postanowiła ją przerwać.-Sporo dałam za ten samochód...
Znowu zapanowała cisza. Jednak ta cisza ją męczyła. Wolałaby po stokroć razy, gdyby wszyscy krzyczeli jakie to niesprawiedliwe, i jak wiele ich to kosztuje, że muszą iść na stację benzynową po paliwo w środku nocy. Natomiast każdy szedł rozmawiając tylko z własnymi myślami, godząc się z losem. ''Ok, Bro, co mi szkodzi, najwyżej ktoś mnie zgwałci''. Ariana czuła się fatalnie. Przestała wierzyć w sens tej wyprawy-i po paliwo, i do Mestii. Najchętniej zostałaby w samochodzie, czekając na Księcia z Bajki, który ją wywiezie z tego pustkowia i wróci z nią do jej przytulnego domku w Niemczech. Niestety taki Książe nie istnieje, a jeśli dane jest nam go spotkać, to zazwyczaj okazuje się homoseksualistą, a w bajki już dawno przestała wierzyć. I nagle zaczęła zazdrościć dzieciom, tej naiwności, która jest taka urocza. Zatęskniła za Mią. Jedynej osoby dla której żyje na tym dennym świecie. Za jej ślicznymi jasno-rudymi włoskami i oczami pełnymi radosnych iskierek. Poczuła ukłucie w sercu, jednak powstrzymała łzy. Nie chciała się rozklejać przy Matheo i Catherine. Postanowiła zmienić temat.
-Wiecie, jest tak ciemno a tu są same drzewa-zaczęła wypowiadać swoje myśli na głos-Bałabym się tu iść sama. Za tymi drzewami może się kryć jakiś gwałciciel, albo morderca, albo dzikie zwierzę...
I nim się obejrzała wpadła w wir gadania nie do zatrzymania.
Sama nie wie jak to się stało. Przecież doszli do Mestii. Nigdy nie zapomni widoku tego miasta. Zapierającego dech w piersiach. Widoku staroświeckich domków, z których kominów ulatywał rozpływający się dym. Pamięta też dotyk dłoni Matheo na swojej. A po chwili leżała na miękkiej trawie w zupełnie obcym jej lesie. Dookoła były nieznane jej osoby, Matheo, Catherine. Niedaleko znajdował się mała chatka, w większości wykonana z drewna. I po chwili zrozumiała.
-W końcu się udało-szepnęła sama do siebie. ''
***
***
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńKróciutko, ale ładnie. Podoba mi się gonitwa myśli Ariany. Przyjemne nawiązanie do córeczki w kwestii dziecięcego zachowania, aż mi się smutno zrobiło, że dziewczyna jest zmuszona do rozłąki w imię nie do końca dla niej zrozumiałej wędrówki.
OdpowiedzUsuńTradycyjnie nie mogłam nie zauważyć błędów, ale eliminacja większości na pewno przyjdzie z czasem. "Bardziej przytomniejszy" ten jednak zlikwidowałabym natychmiast - bardziej przytomny lub po prostu przytomniejszy :)
Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy, bo jestem ciekawa jak Ariana przyjmie wszystkie zmiany w jej życiu i czy uda się jakoś rozwiązać problem odseparowania od jej dziecka.
Zu
Coś się z czcionką stało, najpierw jest normalna, a później taka malutka. Początek bardzo ładny, przemyślenia Ariany do mnie trafiają i jej wątpliwości są normalne. Druga część już mniej dokładnie pisana, ale i tak ładnie :)
OdpowiedzUsuńTośka
Szkoda, że tak krótko, mam nadzieję, że kolejny rozdział będzie nieco dłuższy.
OdpowiedzUsuńPodobały mi się rozmyślania Ariany, w jakimś stopniu potrafię się z nią utożsamić w niektórych kwestiach.
Mam nadzieję, że kolejny rozdział wkrótce.
Pozdrawiam
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNotka mi się podobała, chociaż była tak króciutka, że właściwie zanim zaczęłam czytać to już skończyłam.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się sposób myślenia Ariany i bardzo, bardzo bym chciała by jej było więcej w notkach. Więcej postaci o której piszesz. By wszystko było widziane jej oczami, przesycone myślami i otoczone przeżyciami. Żebyśmy mogli zobaczyć postawy Ariany, a nie tylko jej wypowiedzi i zachowania :) Wiem, że to trudne, ale wierzę, że Ci się uda.
Pierwsze co mi się nasunęło na myśl po skończeniu, to "I po samochodzie". Notka bardzo fajna, podoba mi się sposób, w jaki myśli Ariana. W jednej chwili potrafi być poważna, rozmyślać o dziecku i problemach, a za chwilę marzy o księciu. Fajnie, ciekawa jestem, jakie myśli ją dopadną już po przeniesieniu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
F.
Bardzo, bardzo krótko.
OdpowiedzUsuńWidzę, że coś ci się w druku porąbało xd.
Ale tak serio, to notka wyszła fajnie. Uwielbiam tą szurniętą stronę Ariany. Tak na prawdę ona jest na prawdę super dziewczyną. Pełną pogody ducha i tej radości, która jest w życiu tak potrzebna.
Przydało by się trochę więcej jej odczuć i więcej jej uwag na różne tematy.
Weny życzę i dłuższych notek ;*
Rzeczywiście notka bardzo krótka. I czcionka się rozjechała ;x. Ale tak to było w porządku :). Poza oczywiście długością. Też pomyślałam o samochodzie. Cóż, Matheo i Catherine nie mają prawa jazdy, to nie myślą o samochodzie ;). Dobrze, że się trzymają razem. Jest im weselej :).
OdpowiedzUsuń